Na Kuchennym Progu

Potrawy bez glutenu, cukru, nabiału, wegańskie :: Książki kulinarne i dziecięce :: Recenzje :: Różności
na słodko | naleśniki/racuchy/placki

Gryczane „pączki” z patelni, czyli aebleskiver (z borówkami) / Buckwheat aebleskiver with blueberries

31 stycznia 2016

Tłusty Czwartek w tym roku będzie bardzo szybko, bo już 4 lutego. Tradycyjnie na polskich stołach gościć będą oponki (zdecydowanie moje ulubione!), pączki i faworki. Ale w tym roku chciałam zrobić coś innego. Po pierwsze dlatego, że lubię eksperymentować, a po drugie, ponieważ tak naprawdę nie przepadam za smażeniem w głębokim tłuszczu… Nawet raz w roku. Szukałam czegoś, co z powodzeniem zastąpi pączki. I w końcu znalazłam – duńskie aebleskiver! Co prawda w Danii przygotowuje się je tradycyjnie na Boże Narodzenie, ale równie dobrze można je zrobić na Tłusty Czwartek! Dziś pierwsza wersja – bezglutenowa i wegańska – czyli aebleskiver gryczane z borówkami. Zanim zabierzesz się za smażenie, przeczytajcie cały tekst poprzedzający przepis – znajdziesz tam moje wskazówki dotyczące smażenia oraz zakupu patelni.

Gluten-free and vegan buckwheat aebleskiver (pancake donuts) with blueberries.

 

 

Aebleskiver przygotowuje się z ciasta naleśnikowego, tudzież racuchowego. Smaży się je na specjalnej patelni z półkolistymi wgłębieniami. Porcję smażącego się, dość rzadkiego ciasta obraca się tak, by stworzyć zamkniętą kulę, pustą w środku lub z nadzieniem (owocami, dżemem, czekoladą), które wkłada się do środka w trakcie smażenia. Jak to się robi tradycyjnie i jak wygląda typowa patelnia do aebleskiver, możecie zobaczyć np. tutaj.

Moje „pączki” z patelni różnią się nieco od typowych aebleskiver. Nie są puste w środku i nie są tak duże. Zamiast kupić patelnię do aebleskiver, nabyłam patelnię do japońskiego takoyaki (kulka ciasta z ośmiornicą). Takoyaki smaży się tak samo, jak aebleskiver, ale oferta patelni jest o wiele większa, niż tych do aebleskiver. Moja patelnia do takoyaki jest malutka, ma 12 wgłębień o średnicy ok. 3 cm. Zdecydowałam się na mniejszą dlatego, że lubię małe słodkie przekąski. A także dlatego, że smażenie bezglutenowych pączków często kończyło się… przypaleniem i surowym ciastem w środku. Aby tego uniknąć, postanowiłam smażyć mniejsze aebleskiver. Zrobiłam też nieco gęstsze ciasto.

Na początek polecam smażenie na raz tylko kilku pączków, np. czterech, maksymalnie ośmiu. Smażą się naprawdę błyskawicznie i trzeba szybko je obracać, żeby nadmiernie się nie przysmażyły. Aby na tak malutkiej patelni uzyskać pączki puste w środku, jak na powyższym filmiku, trzeba by chyba smażyć je pojedynczo albo po dwa, bo ciasto bardzo szybko się ścina i po obróceniu pączka ze środka wylatuje już tylko trochę ciasta. Albo wcale. Dlatego ja smażę je nieco inaczej – po każdym obróceniu dolewam na patelnię trochę ciasta (łyżeczką), i w ten sposób otrzymuję okrągły, pełny w środku pączek.

Patelnię polecam posmarować olejem kokosowym, ponieważ inny olej szybko zacznie dymić. Smażenie odbywa się tu w wysokiej temperaturze, a usmażenie całej porcji ciasta chwilę trwa, więc lepiej nie drażnić dymiącym olejem oczu i nozdrzy. Poza tym – szkoda zdrowia. Oleju kokosowego potrzeba naprawdę niewielką ilość, wystarczy jedno maźnięcie pędzelkiem. Ja na jednym posmarowaniu usmażyłam dwie porcje aebleskiver.

Te pączki przyrządziłam na bazie przepisu na racuszki z jabłkami. Ale można wykorzystać także inne ciasto racuchowe, naleśnikowe, a nawet gofrowe. Na pewno będę często eksperymentować z aebleskiver/takoyaki i moją patelnią. Już mam kilka pomysłów, jak ją wykorzystać – na słodko i wytrawnie 🙂 Przyda się nie tylko na Tłusty Czwartek, lecz także na co dzień. Dzieciaki na pewno ucieszą się z naleśników w formie kulek 🙂

 
Gdzie kupić taką patelnię?

Patelnię do aebleskiver w Polsce kupić trudno. Można ją znaleźć np. tutaj, ale jest bardzo droga… Ja swoją kupiłam przez Ebay, właśnie jako patelnię do takoyaki. Paczka dotarła błyskawicznie! W zestawie otrzymałam także pędzelek do natłuszczania patelni, duże opakowanie patyczków oraz cztery metalowe szpadki z drewnianymi uchwytami. Patelnia ma specjalne rowki, dzięki którym można obracać jednym ruchem po cztery takoyaki na raz. Nie próbowałam jeszcze smażyć pączusiów w ten sposób, ale któregoś razu spróbuję 🙂 Rowki absolutnie nie przeszkadzają w smażeniu, tzn. ciasto nie wylewa się przez nie.

Można kupić patelnię dostosowaną do palników gazowych oraz indukcyjnych, a także specjalne patelnie elektryczne, które podłącza się do prądu, tak jak np. gofrownicę (są jednak dość duże).

Ponieważ patenie do aebleskiver oraz takoyaki najczęściej pokryte są powłoką nieprzywierającą, pamiętaj, by nie używać podczas smażenia metalowych sztućców. Przewracaj pączki za pomocą drewnianych patyczków (np. takich do szaszłyków).

 

 

Składniki (na ok. 30 pączusiów o średnicy 3 cm)

125 g naturalnego jogurtu roślinnego (użyłam sojowego Sojade)
120 ml dowolnego mleka roślinnego (część można zastąpić wodą)
80 g pełnoziarnistej mąki gryczanej
3 łyżki amarantusa ekspandowanego (poppingu)
30 g ksylitolu
1 łyżka oleju kokosowego, roztopionego i przestudzonego
1/3 łyżeczki mielonej wanilii
1/3 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
30 niewielkich borówek amerykańskich

ksylitol zmielony na puder (do posypania)
olej kokosowy (do posmarowania patelni)

Borówki umyj i przełóż na sitko, do odsączenia.

W misce rozmieszaj jogurt, mleko i olej. W osobnym naczyniu wymieszaj suche składniki, a następnie wsyp je do mokrych i dokładnie rozmieszaj ciasto trzepaczką. Odstaw na kilka minut i ponownie wymieszaj (ciasto nieco zgęstnieje).

Za pomocą pędzelka posmaruj wgłębienia na patelni odrobiną oleju kokosowego (naprawdę odrobiną!). Postaw patelnię na kuchence, na małym ogniu. Gdy się rozgrzeje, za pomocą łyżeczki nałóż do każdego wgłębienia porcję ciasta (mniej więcej do 3/4 wysokości lub prawie do pełna).

Pączki smażą się bardzo szybko. Po nałożeniu ciasta do ośmiu wgłębień można już przesunąć podsmażone ciasto z pierwszego wgłębienia. Za pomocą drewnianego patyczka obróć usmażony kawałek ciasta pod kątem 90 stopni, czyli tak, by „stanął” oparty na jednym z boków wgłębienia. Zrób to samo z kolejnymi pączkami. Gdy już wszystkie stoją, dolej do każdego wgłębienia kolejną porcję ciasta, niemal do brzegu (mniej więcej pół łyżeczki). Do środka każdego pączka włóż jedną borówkę i delikatnie wciśnij ją w ciasto za pomocą tępego końca patyczka (nie rób tego palcem, bo łatwo się poparzyć!).

Po nałożeniu borówek znowu obróć pączek tak, by z jednej strony wgłębienia było już podsmażone ciasto, a z drugiej pusta przestrzeń. Nalej do niej kolejną, małą porcję ciasta. Powtarzaj te czynności, aż uzyskasz ładnego kulistego pączka. Obróć każdy dokoła i sprawdź, czy jest ładnie przysmażony.

Zdejmij pączki z patelni za pomocą drewnianego patyczka. Ale uwaga – jeśli nadziewasz pączki borówkami bądź innymi miękkimi, soczystymi owocami, nie przebijaj pączka patyczkiem, bo sok owocowy wyleci na zewnątrz. Nakłuj pączek bardzo delikatnie, blisko wierzchu, albo posłuż się dwoma patyczkami, dzięki którym łatwo uniesiesz pączek.

I gotowe!

Ułóż pączki na talerzu i posyp ksylitolowym pudrem. Smakują jak… naleśniki, racuszki lub gofry :))) Najlepsze, gdy są jeszcze lekko ciepłe. Pączki z borówkami najlepiej wkładać do buzi w całości, ponieważ po przegryzieniu owocu sok może skapnąć gdzieś, gdzie nie powinien… 🙂

Oczywiście zamiast borówek możesz użyć dowolnych innych drobnych owoców albo większych (np. jabłek czy brzoskwiń) pokrojonych na małe kawałki. Dobry będzie także gęsty dżem, domowe masło czekoladowe lub orzechowe oraz sama posiekana czekolada.